Kochani Przyjaciele SP58!

Drodzy Absolwenci, Nauczyciele, Pracownicy i Sympatycy SZKOŁY przy Skarpowej!

W tym roku obchodzimy kolejny jubileusz. To już 65 lat RAZEM! 65 lat funkcjonownia szkoły w gdańskiej dzielnicy Siedlce.

Chcemy razem przeżyć czas wspomnnień, błogiego powrotu do szkolnych lat - lat beztroski, marzeń, przygód, pierwszych przyjaźni i miłości, które na zawsze schowaliśmy na dnie serca, tak jak chowa się rzeczy cenne.

Specjalnie na tę okoliczność utworzyliśmy Zakładkę "Jubileusz 65-lecia". Tu na bieżąco będziemy informować o przygotowaniach do naszego wielkiego dnia. 

A ten, już w czwartek, 3 grudnia 2026 roku!!

I zależy Nam, żebyśmy w tym dniu znowu byli RAZEM!

Ze wspomnień Uczniów i Nauczycieli

/na podstawie Biuletynu 40 lat Szkoły Podstawowej nr 58 im. Kazimierza Sołtysika w Gdańsku, styczeń 2001/

Szkoła, która zostaje w pamięci na całe życie

Są miejsca, które po latach pamiętamy nie tylko jako budynki, lecz przede wszystkim jako ludzi, emocje, codzienne drobiazgi i wydarzenia, które na zawsze pozostają w naszej pamięci. Taką szkołą była i jest Szkoła Podstawowa nr 58 w Gdańsku.

Pierwsi nauczyciele pojawili się w niej jeszcze w czasie, gdy szkoła dopiero nabierała swojego kształtu. Budynek oddano do użytku w roku szkolnym 1960/1961, a zajęcia rozpoczęły się w nim w drugim półroczu. Wcześniej lekcje odbywały się w sąsiednich szkołach. Nowy budynek był wówczas naprawdę nowy – pachniał farbą, miał duże sale lekcyjne, ale jego otoczenie czekało dopiero na zagospodarowanie. Wokół były piaszczyste skarpy, kamienie i cegły, a prace wykończeniowe trwały jeszcze długo.

Nauczyciele, uczniowie i pracownicy wspólnie porządkowali teren, sadzili drzewa i krzewy, zbierali kamienie i cegły, urządzali boiska. Z biegiem lat miejsce zmieniało się nie do poznania. Pojawiały się trawa, kwiaty, drzewa i zieleń. Szkoła stawała się nie tylko miejscem nauki, ale także wspólnie budowaną przestrzenią.

Jedną z pierwszych nauczycielek, która rozpoczęła pracę w SP58 we wrześniu 1961 roku, była Helena Kamińska. Wspominała liczne, ponad czterdziestoosobowe klasy, naukę na drugą zmianę i lekcje kończące się około godziny 19.00. Wspominała także niezwykły tłok na korytarzach, które pełniły wówczas również funkcję szatni. Dopiero po kilku latach powstały nowe szatnie i korytarze stały się bardziej przestronne.

Praca nauczyciela wyglądała wtedy zupełnie inaczej. Tworzono pracownie przedmiotowe i klasopracownie, rozwijało się nauczanie problemowe i praca w grupach. Nauczyciele uczestniczyli w licznych lekcjach pokazowych i zespołach samokształceniowych. Był to czas wielu zmian, poszukiwania nowych metod pracy i ogromnego zaangażowania całego grona pedagogicznego.

Szczególne miejsce we wspomnieniach pani Heleny zajmuje uroczystość nadania szkole imienia Kazimierza Sołtysika. Uczniowie, nauczyciele i rodzice długo przygotowywali się do tego wydarzenia, poznając sylwetkę Patrona. Ówczesny kierownik szkoły Wiktor Pozorski, który znał osobiście Kazimierza Sołtysika, szczególnie zabiegał o to, aby młodzież poznała jego działalność i zasługi dla polskiej szkoły oraz młodzieży w Wolnym Mieście Gdańsku.

Po latach szkoła zmieniała swoich dyrektorów, zmieniały się programy, metody pracy i liczba uczniów, ale – jak wynika ze wspomnień – pozostawało coś najważniejszego: relacje między ludźmi.

Wspominają je również Nauczyciele, którzy do SP58 dołączyli wiele lat później. Renata Kotarska, która rozpoczęła pracę w szkole w roku 1979/1980, pamięta swoją pierwszą, liczącą aż 38 uczniów, grupę „O”. Dla młodej nauczycielki było to nie lada wyzwanie. Z pomocą przychodziła jej starsza koleżanka, pani Helena Kamińska. Wspomina jednak przede wszystkim atmosferę przyjaźni, życzliwości i wzajemnej sympatii wśród nauczycieli. Były wspólne herbaty i kawy, rozmowy przy okazji imienin i świąt, dyskusje, które często przenosiły się poza szkołę.

Podobne wspomnienia przywołuje Maria Baran-Barańska, która rozpoczęła pracę w SP58 w 1989 roku. Do szkoły przyciągnęła ją jej kameralna atmosfera i położenie z dala od ruchliwej ulicy. Wspomina szczególnie pracę z uczniami, spotkania z rodzicami oraz sytuacje, w których trzeba było szukać indywidualnych sposobów wspierania dziecka. Jej wspomnienie pokazuje, że szkoła zawsze była miejscem, w którym obok nauki ważne były także potrzeby i możliwości każdego ucznia.

A jak szkołę zapamiętali jej Uczniowie?

Agnieszka Zuba, uczennica SP58 w latach 1976–1984, dziś lekarka mieszkająca w Stavanger w Norwegii, wspomina swoją pierwszą szkołę z ogromnym wzruszeniem. Pamięta swoją pierwszą wychowawczynię – Krystynę Delipacy – i zajęcia prowadzone metodą zuchową. Były wycieczki, zdobywanie sprawności, klasowy teatrzyk zuchowy i wiele radości. Z ciepłem wspomina również Elżbietę Sobiborowicz, prowadzącą Koło Miłośników Książki. To właśnie wtedy rozwinęła swoją wielką pasję do czytania – w klasie VI przeczytała najwięcej książek w całej szkole. Pamięć o nauczycielach była tak silna, że kontakty z niektórymi z nich przetrwały nawet po ukończeniu szkoły.

Dla Artura Kiełbasińskiego, ucznia SP58 w latach 1978–1986, szkoła miała przede wszystkim swoją własną… geografię. Wspomina wędrówki pomiędzy szkolnymi blokami, poszukiwanie właściwych sal, dyżurnych pilnujących uczniów podczas przerw, a później – kiedy liczba uczniów rosła – prawdziwe bieganie od sali do sali.

Z humorem wspomina, że odnalezienie właściwego miejsca na lekcję potrafiło być nie lada wyzwaniem. Szczególnie wtedy, gdy niektóre przedmioty nie miały jednej stałej sali. Bywało, że przez pierwsze minuty lekcji uchylały się drzwi, a z korytarza dobiegało kolejne: „Przepraszam…”.

Ale szkolne sale miały również swój wyjątkowy klimat. Sala geografii pana Tomczaka, pełna map, globusów i ilustracji, pobudzała ciekawość świata. Sale języka polskiego były ozdobione regułami ortograficznymi i informacjami gramatycznymi. Sale biologii, fizyki czy chemii miały własną atmosferę i charakter. To właśnie takie szczegóły – zapach sali, mapy na ścianach, nauczyciel przy biurku, gwar na korytarzu – po latach okazują się najtrwalszymi elementami szkolnej pamięci.

Nie zabrakło oczywiście sportowych emocji. Boisko, lekcje wychowania fizycznego, biegi w pobliskim parku, piłka nożna, siatkówka i przede wszystkim Dzień Sportu były dla uczniów okazją do rywalizacji, zabawy i budowania klasowej wspólnoty.

Szkoła pozostała także ważnym miejscem w życiu jej absolwentów. Elwira Nowak, uczennica SP58 w latach 1982–1990, po ukończeniu szkoły średniej wróciła do niej już jako nauczycielka. Wspomina pierwszy dyżur, hałas na korytarzach, lekcje historii i języka polskiego, które rozbudziły jej późniejsze zainteresowania literackie, a także wycieczki i rajdy organizowane przez SKKT. Pamięta również szkolny chór – i ze zdziwieniem odkrywa, że większość śpiewanych wtedy piosenek pamięta do dziś.

Powrót do dawnej szkoły dał jej możliwość spojrzenia na nią z dwóch perspektyw – najpierw uczennicy, później nauczycielki. Szczególnie ważne było dla niej ponowne spotkanie z dawnymi nauczycielami, którzy, mimo że stali się później kolegami z pracy, nadal pozostawali dla niej autorytetami.

To chyba właśnie jest największa siła szkolnych wspomnień.

Czas mija. Zmieniają się sale, podręczniki, dyrektorzy, nauczyciele i kolejne pokolenia uczniów. Zmienia się sama szkoła. Ale pewne rzeczy pozostają.

Pamięć o pierwszej wychowawczyni.
Głos nauczyciela na korytarzu.
Pierwsza przeczytana książka.
Emocje przed sprawdzianem.
Wycieczka, rajd, przedstawienie albo mecz.
Rozmowa przy herbacie.
Przyjaźń, która zaczęła się w szkolnej ławce.
I poczucie, że było się częścią czegoś ważnego.

Dziś, gdy SP58 obchodzi 65-lecie swojego istnienia, te wspomnienia stają się częścią historii, historii tworzonej przez kolejne pokolenia Uczniów, Nauczycieli, Pracowników, Rodziców oraz wszystkich tych, którzy związali się 58.

Bo szkoła to nie tylko mury.

Szkoła to ludzie.
Szkoła to relacje.
Szkoła to wspomnienia.

A SP58 ma ich już 65 lat.

Joanna Tarnawska